Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzanne Collins. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzanne Collins. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 stycznia 2015

Spłońmy razem.

Jakimś cudem udało mi się trafić ze znajomą na ostatni seans trzeciej części Igrzysk Śmierci, Kosogłosa. Jakimś cudem, bo nawet zastawaniałem się czy by nie pójść w weekend, ale mieliśmy już gotowy plan na czwartek. Problem pojawił się podczas rezerwowania biletów.
W piątek już nie było.
I teraz popełnię notkę po czwartkowym obejrzeniu.


sobota, 16 listopada 2013

I volunteer as tribute.


The Hunger Games.
Dobra książka, dobry film też.

Dostajemy tu przyszłość przedstawioną jako miejsce, które kontroluje bezwzględny Kapitol (ang. stolica) i każdy musi sobie radzić jak tylko potrafi. Zwykli mieszkańcy zamieszkują Dystrykty, jest ich dwanaście, i każdy ma swoją specjalizację.
Nasza bohaterka, Katniss (dla przyjaciół - Kotna) mieszka w Dystrykcie górniczym mającym dumny numer dwunasty.

Tu zaczynają się spoilery.
(Przed rozpoczęciem czytania skonsultuj się ze swoją pamięcią lub znajomością fabuły.)

Siostra Katniss, Primrose, zostaje wybrana na trybutkę. Musi wziąć udział w Igrzyskach Głodowych, których celem jest rozrywka dla mieszkańców Kapitolu. Wraz z chłopcem ze swojego Dystryktu i kolejnymi koedukacyjnymi dwójkami ze wszystkich Dystryktów, będzie musiała walczyć na śmierć i życie. Bo z areny wyjdzie tylko jedna osoba. Dla rozrywki Kapitolu. Tutaj na scenę wkracza Katniss.
Ratuje siostrę, ale za wielką cenę. Sama musi przystąpić do tytułowych "Igrzysk Śmierci".


Nie będę rozwodziś się o fabule.
Jest dobra. Nie będę jej porównywał ze Zmierzchem, bo się nie godzi.

# Książka.
Trylogia Igrzysk Śmierci.
Napisana jest bardzo subektywnie od strony Katniss. Wynika to z zabiegu, którego normalnie nie lubię, ale tutaj jest idealny. "Idę szybkim krokiem, wiatr wieje w moje oczy". Liczba pierwsza czasu teraźniejszego. Niby nie lubiłem tego, ale w wydaniu Suzanne Collins jest idealne. Biektóre zdania są tak ludzkie, że aż piękne i człowiek zastanawia się czy ktoś taki jak bohaterka mógłby istnieć naprawdę.
Mógłby.
Nie wiem co napisać w tym podpunkcie dalej poza gorącym poleceniem tego tworu literackiego. Naprawdę warto po to sięgnąć.

#Film.
(Czy wiecie, że premiera "W Pierścieniu Ognia" jest 22 listopada czyli dzień przed Pięćdziesięcioleciem Doctora Who?)
Szczerze, słyszałem wiele o tym filmie. Wiele dobrego. Ale nie chciałem obejrzeć czując, że to będzie tragedia, zniszczenie książki itd. Dodam, że kiedy trwała mania na pierwszą ekranizację ja już byłem po lekturze całej trylogii. Broniłem się przed tym filmem.
Potem odkryłem Jennifer Lawrence, która swoimi oscarowymi wypowiedziami po prostu mnie urzekła.
W końcu obejrzałem film.
Pierwszy raz byłem tak usatysfakcjonowany ekranizacją książki. Co prawda, jest kilka zmian i nieścisłości, ale nie kłują one w oczy tak jak w innych tego typu filmach (np. Harry Potter czy Zmierzch). Jennifer idealnie zagrała Katniss, reszta obsady też daje radę. Muzyka jest też dobra, a twórcy wiedzą kiedy zadowolić nas trafną nutką, a kiedy minutą ciszy.

#Internet.
Wiadomo, że nic nie przechodzi przez Interner niezauważone. Tak jest i tym razem.
Z jednej z najbardziej, w gruncie rzeczy, smutnych scen zrobiono coś interesującego. W końcu Internet to miejsce, w którym żyją ludzie kreatywni.

Ja bym się zgłosił.

Hmm, dwie całkiem miłe propozycje!
W kontekście moich obsesji ostatni obrazek jest bardzo na czasie.
Chyba wybrałbym mimo wszystko Doktora, a nie Gandalfa. Śródziemie to urocze miejsce, ale mając do wyboru czas i przestrzeń...

PS/
Zostałem nominowany do Liebster Blog Award przez Olę z Doliny Kulturalnej i jutro skupię się na wszystkich wynikających z nominacji konsekwensji. Bardzo miłych konsekwencji zresztą.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...